Dzień z życia operatora żurawia wieżowego

Dzień z życia operatora żurawia wieżowego

Operatorzy żurawi wieżowych budzą duże zainteresowanie na rynku pracy, choć nie można nie zgodzić się z tym, że wykonywane przez nich obowiązki często są przedmiotem spekulacji, które potrafią zaskakiwać poziomem swojej abstrakcyjności. Mówi się przecież nie tylko o tym, że ich zarobki sięgają 10 tysięcy PLN< ale i o tym, że muszą oni pracować w pieluchach. Jak jest naprawdę?

Lista mitów na temat operatorów żurawi wieżowych może zaskoczyć. Jeden z nich zakłada, że pracują oni po wiele godzin, w ich pracy bowiem schodzenie z żurawia jest po prostu nieopłacalne. Właśnie tu swoje źródło ma też mit o pieluchach, które są przedstawiane jako nieodłączny element ich wyposażenia, skoro bowiem czas to pieniądz, nie można narzekać na drobne niedogodności. Oczywiście, wszystkie trudności doczekają się nagrody, tą ma być bowiem wysokie wynagrodzenie – jeden ze znaków rozpoznawczych operatorów tego typu żurawi.

Osoby, które uczestniczą w szkoleniach nowych operatorów żurawi nie ukrywają, że jest to praca, w której można się zakochać. Nie mają też wątpliwości, co do tego, że jest ona zdecydowanie lepsza niż wykonywanie swoich obowiązków w biurze. Trudno nie zgodzić się i z tym, że często jest to realizacja jednego z dziecięcych marzeń, kto bowiem w młodości nie zastanawiał się nad tym, jakim uczuciem byłaby praca na szczycie stumetrowego dźwigu.

Dźwigi obrotowe, z którymi mamy do czynienia w naszym kraju, najczęściej mają wysokość od 30 do 50 metrów. Pozwala to na wybudowanie nie tylko standardowego bloku mieszkalnego, ale nawet małego wieżowca. Blisko stumetrowe dźwigi nie są jednak wcale aż tak nietypowe, wykorzystuje się je bowiem przy budowie drapaczy chmur.

Dostawanie się na dźwig wymaga skorzystania ze schodków, a czasem nawet z drabiny, która ciągnie się od ziemi aż po samą gorę. Okazuje się przy tym, że to nie wejście, ale zejście z kabiny jest najbardziej męczące. Młodzi ludzie najczęściej nie mają z tym problemów, im jednak operator jest starszy, tym większy jest wysiłek, jaki musi wkładać w schodzenie. Mały dźwig nie jest szczególnym wyzwaniem, wejście na niego zajmuje bowiem około trzech minut. Dźwig stumetrowy to jednak około 10 minut, a o ostatecznym czasie przesądza nie tylko kondycja, ale i długość przerwy, która jest nieunikniona w połowie drogi na szczyt.

Praca zaczyna się o 7-ej i powinna kończyć się po ośmiu godzinach. W tym czasie operator ma też prawo do jednej przerwy. Prawdą jest jednak i to, że praca po dziesięć godzin w ciągu dnia nie jest wcale aż tak nietypowa. Oczywiście, operatorzy nie powinni się na to godzić, względy finansowe mają jednak duże znaczenie. Co ciekawe, coraz częściej mamy do czynienia z dźwigami, których kabiny same zjeżdżają po operatora. Co więcej, czasem pozwalają one nawet na sterowanie urządzeniem z dołu. Nadal jednak nie są one w Polsce powszechne.

Praca w charakterze operatora dźwigu z całą pewnością nie jest zajęciem stworzonym dla każdego. Osiągnięcie tego celu jest możliwe przede wszystkim po odbyciu szkolenia, które trwa trzy miesiące. Nawet jego zakończenie nie jest jednak przepustką do upragnionego zawodu, konieczne jest bowiem również zdanie państwowego egzaminu obejmującego zarówno wiedzę teoretyczną, jak i praktyczną.

Mamy przy tym do czynienia z trzema rodzajami uprawnień, które umożliwiają objęcie obowiązków operatora dźwigu. Uprawnienie D2 pozwala na obsługę dźwigu budowalnego, a więc tego, którego zadanie polega na podnoszeniu elementów jedynie na niewielkie wysokości. Operator dźwigu 1Ż może korzystać z żurawia wieżowego, a operator z uprawnieniem 2Ż jest też w stanie obsługiwać żuraw, który porusza się po szynach.

Warto też zastanowić się nad kwestią pieluch, a więc przedmiotem szczególnie wielu dywagacji. Prawdą jest to, że operatorzy starają się przez cały dzień nie schodzić na dół, co jest możliwe między innymi wówczas, gdy przyzwyczai się organizm do takiego sposobu funkcjonowania. Pieluchy są mitem, nie brakuje jednak operatorów, którzy decydują się na oddawanie moczu do plastikowej butelki, co jest na pewno bardziej efektywne niż przeznaczanie dwudziestu minut na schodzenie.

Praca na żurawiu, przynajmniej raz na jakiś czas, wiąże się też z koniecznością walki z nudą, nieustanne przerzucanie cegieł nie należy bowiem do czynności przesadnie angażującą. Niestety, na utratę czujności nie można sobie pozwolić nawet przez chwilę, jedna błędna decyzja potrafi bowiem doprowadzić do tragedii, a precyzja może dotyczyć nawet ułamków sekundy. Na operatorach ciąży ogromna odpowiedzialność i tylko osoba, która zdaje sobie z niej sprawę może dobrze wykonywać swój zawód.

Mitem są niestety nie tylko wzmiankowane już pieluchy, ale także zarobki utrzymujące się na poziomie 10 tysięcy złotych miesięcznie. Praca jest odpowiedzialna i trudna, branża nie jest jednak w stanie zaoferować za nią duże pieniędzy. Najwyższe zarobki pojawiły się w roku 2007, a więc w okresie największego boomu budowlanego i wtedy operator mógł liczyć na 17 złotych za godzinę. Obecnie potrafi być to nawet 5 złotych mniej.

Na szczęście, nie oznacza to wcale, że chętnych do pracy na żurawiu należy szukać ze świecą. Podstawową barierą jest tu konieczność pracy na wysokości, zdarza się więc, że rezygnują z niej nawet osoby, które zakończyły już odpowiednie szkolenie. Kabiny żurawi są jednak miejscami na tyle komfortowymi, że można w nich czuć się pewnie. Czasem więc lęk pojawia się w momencie spaceru po drabinie, znika jednak już po dotarciu na szczyt.

 

Więcej na temat kursów zawodowych w serwisie http://szkoleniacentrum.com.pl

Previous Jak założyć własną winnicę?
Next Stajnia, kurnik i obora. Projekty budynków inwentarskich

Może to Ci się spodoba

Plan budowy 0 Comments

Kominek w domu

Jesień za pasem, wieczory robią się coraz chłodniejsze, w większości domów i mieszkań uruchomione zostało już ogrzewanie. Standardowo w domach jednorodzinnych główne ogrzewanie pochodzi z pieca zasilanego konkretnym paliwem. Jednak

Budowa domu 0 Comments

Kiedy zdecydować się na montaż schodów metalowych w domu?

Zazwyczaj schody wewnętrzne kojarzą nam się z drewnianą konstrukcją schodów zabiegowych, rzadziej prostych, zwykle zabudowanych, z profilowanymi poręczami wykończonymi rzeźbionym, drewnianym detalem. I rzeczywiście, nasze wyobrażenia na temat schodów wewnętrznych

Plan budowy 0 Comments

Inteligentne domy i bramy

Dom zmieniony w inteligentny i samoistnie działający mechanizm, który gwarantuje każdemy domownikowi nie tylko komfort i wygodę, ale również bezpieczeństwo? Nie to nie scenariusz z filmu science-fiction, to nasza codzienność.

0 Comments

Brak komentarzy!

You can be first to comment this post!